powrót

Jacek Pawłowicz (Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie): ,,Wiktor Stryjewski ps. Cacko, to jeden z najdzielniejszych – On nawet w chwili aresztowania miał przy sobie książkę(Pismo Święte). Bandyta takich książek nie czyta. ”

Urodził się 11 września 1916 roku w miejscowości Żychowo, w powiecie Sierpc (Królestwo Polskie).

Przed wybuchem II wojny światowej mieszkał z czworgiem dzieci w rodzinnej miejscowości, gdzie prowadził 27 hektarowe gospodarstwo. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. w szeregach 32. pułku piechoty. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem AK w Obwodzie Sierpc. Po wkroczeniu wojsk sowieckich został skierowany przez swoje dowództwo do Służby Ochrony Kolei w Raciążu, gdzie od wiosny 1945 pełnił obowiązki dowódcy SOK. W lutym 1946 r. stanął w obronie Polki gwałconej przez sowieckiego żołnierza, którego pobił, za co został aresztowany przez UB. Dzięki pomocy współpracującego z podziemiem funkcjonariusza resortu bezpieczeństwa zbiegł z aresztu. Ukrywał się na terenie powiatu sierpeckiego, gdzie wstąpił do oddziału Ruchu Oporu Armii Krajowej Obwodu krypt. „Mewa”, dowodzonego przez Leona Ziółkowskiego „Lisa”.

Wyróżnił się w wielu akcjach zbrojnych skierowanych przeciw komunistycznemu aparatowi represji, m.in. likwidując posterunki MO i urzędy gminne w Zawidzu, Strzegowie, Rościszewie, Łęgu, Skrwilnie, Lidzbarku (osobiście dowodził atakiem na posterunek MO), Gralewie, za co został awansowany do stopnia sierżanta.

Partyzantów można było spotkać nie tylko w lesie. Wincenty Murasiewicz, mieszkaniec Glinojecka, był świadkiem, jak 15.01.1946 r. przyszli do cukrowni „Izabelin” w Glinojecku i zażądali otwarcia kasy. Innym razem widział, jak wynieśli ze sklepu towary i rozdawali je ludziom. Spotkał ich też kiedyś w leśniczówce w Dziektarzewie. Byli to żołnierze obwodu „Mewa”. W akcji udział brali miedzy innymi:

– Henryk Gutowski, ps. „Olgierd”, ur. 5.10.1922 r. w Sierpcu, zm. 1.07.2003 r.
– Mieczysław Wojciech Chojnacki, ps. „Młodzik”.
– Tadeusz Kowalski (1917–1947) ur. 20.09.1917 r. w Cendatach, gm. Unieck, pow. Sierpc, syn Franciszka i Czesławy z Rzutowskich, zamieszkały w Raciążu.
– Bronisław Urbański (1910–1947) ur. 15 .01.1910 r., syn Michała.

Podczas amnestii 1947 r., wspólnie z por. Franciszkiem Majewskim „Słonym” odmówił wykonania rozkazu ujawnienia się.

11 października 1947 r. brał udział w starciu we wsi Chudzynek, gm. Drobin, pow. Płock gdzie „Cacko” osobiście wykonał zamach na Władysławie Rypińskim „Rypa” dowódcy pepeerowskiego „szwadronu śmierci” skrytobójczo mordującego członków PSL i byłych żołnierzy AK.

,,W dniu 26 maja 1947r. po uzyskaniu informacji , że we wsi Ciszewo , gm. Drobin, pow. płocki, przebywa funkcjonariusz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Płocka Władysław Szadkowski, brawurową akcją w jego likwidacji wykazał się st. sierż. Wiktor Stryjewski ,,Cacko”. Dokonał tego bez udziału innych czynnych żołnierzy oddziału, ale we współpracy ze swoimi ujawnionymi współtowarzyszami broni z dawnej Armii Krajowej i Ruchu Oporu Armii Krajowej- Stanisławem Witkowskim, Wacławem i Zenonem Samorajami oraz Mieczysławem Jagodzińskim ,,klasistą”.

Jest kilka hipotez na temat tego, dlaczego został wykonany przez podziemie niepodległościowe wyrok śmierci na Władysławie Szadkowskim. Według jednej z nich stało się tak ze względu na działalność Władysława Szadkowskiego przeciwko Armii Krajowej w czasie okupacji niemieckiej, kiedy funkcjonował w strukturach Gwardii Ludowej , a następnie Armii Ludowej. Miał on w tym czasie wraz z Władysławem Rypińskim ,,Rypą” brać udział w zabójstwach kilku żołnierzy AK.

Według innej mogło chodzić o udział Władysława Szadkowskiego w zbrodniczej działalności ,,szwadronu śmierci” dowodzonego przez ,,Rypę”, który zamordował m.in. braci Gujskich z Łęgu. ”

Źródło: Paweł Felczak,  Działalność oddziału Franciszka Majewskiego ,,Słonego” w latach 1947-1949

12 lipca 1947 uczestniczył w walce z grupą operacyjną resortu bezpieczeństwa pod Okalewem pow. Rypin, w czasie której żołnierze z oddziału „Słonego” rozbili obławę UB, MO i ORMO (poległo wówczas 16 funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa).

,,W dniu 30 września 1947r. na rozkaz por. Franciszka Majewskiego ,,Słonego” patrol Wiktora Stryjewskiego ,,Cacki” dokonał akcji ekspropriacyjnej. ,,Słony” nakazał grupie usytuować się przy drodze wiodącej z Drobina do Płońska w okolicach wsi Dłużniewo i tam dokonać ataku na mający przejeżdżać drogą samochód z pracownikami Spółdzielni Rzeźniczo-Mięsnej z Bydgoszczy. Spółdzielcy zamierzali kupić trzodę chlewną w Staroźrebach. To kolejny przykład bardzo dobrze działających w terenie komórek wywiadowczych oddziału, które przekazywały dokładne informacje, kiedy i gdzie można zdobyć środki finansowe niezbędne do dalszego funkcjonowania w konspiracji.

Żołnierze uzbrojeni w broń automatyczną (m.in. MP 44 oraz PPS) oraz w broń krótką(m.in. pistolety TT) zajęli stanowiska w przydrożnym rowie na krańcu wsi przy zabudowaniach współpracującego z nimi gospodarza. Ponieważ nie wiedzieli, jakim samochodem będą poruszali się pracownicy spółdzielni, partyzanci postanowili, wychodząc na drogę z bronią w ręku, zatrzymywać wszystkie przejeżdżające pojazdy. Pierwszy, który sprawdzili żołnierze , nie był tym na ,który czekali, ale już drugi okazał się tym właściwym. Po jego zatrzymaniu partyzanci polecili przyjechać kierowcy na pobliskie podwórko współpracującego z nimi gospodarza i tam przeprowadzili rewizję . W tej akcji udało się członkom zgrupowania por. Franciszka Majewskiego zdobyć ponad 230 000 tyś zł. Następnie Partyzanci wycofali się na swoje kwatery.

W wyżej opisanym zdarzeniu brali udział następujący żołnierze: Wiktor Stryjewski- dowodził całym przedsięwzięciem, Henryk Gosik ,,Miłość”, Stanisław Derkus ,,Śmiały”, Szczepan Stryjewski ,,Józef”, Ludomir Peczyński ,,Władek” oraz Stanisław Pospisiel ,,Leszek”. ”

Źródło: Paweł Felczak, Działalność oddziału Franciszka Majewskiego ,,Słonego” w latach 1947-1949

W październiku 1947 r. wszedł w skład 11. Grupy Operacyjnej NSZ, obejmując dowództwo patrolu bojowego działającego na terenie powiatów płońskiego, płockiego i sierpeckiego.

,, W dniu 20 października 1947r. odział Wiktora Stryjewskiego ,,Cacki” po raz kolejny był zmuszony interweniować w ówczesnej gminie Gutkowo, tym razem we wsi Szczepkowo, gdzie została wykonana kara chłosty na gospodarzu Rybackim i jego żonie za współpracę z aparatem represji.

Z notatek Stanisława Derkusa ,, Śmiałego” wynika, że w akcji brali udział: Kazimierz Dyksiński ,,Kruczek”, Jan Gajda ,,Chmura” oraz Szczepan Stryjewski ,,Józef”. Kara zaś została wykonana za zdradę Narodowej Organizacji Wojskowej. W innym miejscu notatek ,,Śmiałego” znajdujemy zapis: za zdradę T.A.P. i ludności cywilnej. Zapewne chodziło o ukaranie małżeństwa za donosy kierowane do aparatu bezpieczeństwa na osoby pomagające w tej i okolicznych miejscowościach oddziałowi drugiej konspiracji niepodległościowej. ”

Źródło: Paweł Felczak, Działalność oddziału Franciszka Majewskiego ,,Słonego” w latach 1947-1949

Na zdjęciu, od lewej stoją: Wiktor Stryjewski ,,Cacko”, NN oraz Stanisław Derkus ,, Śmiały”

Uczestniczył m.in. w rozbiciu posterunku MO w Gralewie, akcji ekspropriacyjnej w Bieżuniu, w czasie której zabito 6 milicjantów, rozbrojeniu w leśniczówce Nowy Świat, pow. Brodnica, 5 milicjantów z Brodnicy, walce z grupą operacyjną UB i MO w Kamieniu Kotowym, pow. Lipno, w czasie której poległ jego brat Szczepan Stryjewski „Józef”, akcji ekspropriacyjnej w Urzędzie Gminy w Staroźrebach, w czasie której zabito 3 członków PPR.

W 1949r. odział ,,Cacki” liczył jeszcze 20 żołnierzy.

8 lutego 1949 r. na skutek donosu ubeckiego agenta, patrol Wiktora Stryjewskiego ps. “Cacko” z 11 Grupy Operacyjnej NSZ (NZW)  kwaterujący u sołtysa Urbańskiego i u jego sąsiada Kowalskiego, został otoczony we wsi Gałki (powiat Płock) przez grupę operacyjną Komendy Powiatowej MO i PUBP z Płocka, Sierpca i Płońska oraz z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – łącznie 288 (inne źródło podaje: 262) bojców.

W czasie walki zginęło 3 żołnierzy NZW: Elżbieta Kazanecka “Basia” (ur. 8 sierpnia 1928 r. we wsi Czerniewo gm. Radzanowo pow. Płock, córka Adama i Janiny), Ludomir Peczyński “Władek” (ur. 30 grudnia 1923 r. w Żychowie pow. Płońsk, gmina Raciąż) oraz Jan Kłobukowski “Janek” (ur. 1929  w Strupczewie Dużym).

Pozostali poddali się. Ubecy aresztowali ciężko ranną Janinę Samoraj “Celinkę” , Wiktora Stryjewskiego “Cacko”, Wacława Michalskiego “Kozaka” i Zygfryda Kulińskiego “Albina”. Wszyscy zostali natychmiast przewiezieni do Warszawy. i poddani okrutnemu „śledztwu”, prowadzonemu przez znanego z wyjątkowego sadyzmu funkcjonariusza UB Bronisława Szczerbakowskiego.

W czasie „przesłuchań” ubecy dowiedzieli się, gdzie znajduje się miejsce ukrycia patrolu Stanisława Derkusa ps. “Śmiały”. Bunkier, w którym znajdowało się 10 osób 11 lutego 1949 r. został zaatakowany przez 1053 żołnierzy z KBW  oraz kilkudziesięciu milicjantów. W walce zginęło 6 partyzantów: Jan Malinowski “Stryj”, Stanisław Pospisiel “Leszek”, Zdzisław Derkus “Urkes”, Jan Karaczewski “Młody”, Tadeusz Denst “Alojzy” i Jan Wiśniewski “Czarny II”. Przeżyli i zostali aresztowani: Seweryn Oryl “Kanciasty”, Henryk Dąbrowski “Wnuk”, Stanisław Konczyński “Kunda” i ciężko ranny Karol Rakoczy “Bystry”.

Wiktor Stryjewski po aresztowaniu przez MBP 1949

Po trwającym blisko półtora roku „śledztwie” „Cacko” został oskarżony m.in. o to, że: „w okresie od lutego 1946 do 8 lutego 1949 należał do nielegalnego związku NSZ mającego na celu przemocą obalenie obecnego ustroju w Polsce i na stanowisku początkowo członka, a ostatnio komendanta grup bojowych NSZ z terenu powiatów: Płock, Sierpc, i Rypin, posługiwał się ps. «Wyrwicz», «Cacko», «Zbyszko» […] wspólnie z innymi uzbrojony w broń palną dokonywał gwałtownych zamachów na funkcjonariuszy UB, MO, ORMO i KBW oraz członków PPR”.

Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w składzie: mjr Mieczysław Widaj – przewodniczący, Maksymilian Lewandowski i Antoni Hoffman – ławnicy, w obecności oskarżyciela ppłk. Jerzego Tramera, 3 lipca 1950 skazany został „trzydziestoośmiokrotnie na karę śmierci z pozbawieniem publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz z przepadkiem całego mienia”.

Proces sztabu 23 Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Na ławie oskarżonych siedzą od lewej: Jerzy Wierzbicki “Dodek”, Stanisław Lewandowski “Ogrodnik”, Jan Przybyłowski “Onufry” (stoi), Stefan Bronarski “Liść”, “Roman”, Stefan Majewski “Szczepan”, Wiktor Stryjewski “Cacko”, Jan Nowak “Korab”.

Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim 18 stycznia 1951 r. o godz. 20:20. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane.

Grób symboliczny znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Kwaterze „Na Łączce”.

“Od strony Antoni Nadolny otrzymałem wzruszające informacje:

“Sierżant Wiktor Stryjewski miał żonę i czterech małych synów. Dwóch najmłodszych nawet nie miało szansy go zapamiętać, bo mieli – jeden dwa latka, a najmłodszy kilka dni, kiedy został aresztowany. Miał również rodzeństwo. Cała rodzina była nieludzko prześladowana, były ciągłe naloty UB, niszczenie mienia, bicie, bezdomność, głód, wyzywanie i wrogość środowiska w stosunku do dzieci, żony, rodzeństwa. Ta rodzina przeżyła nieludzkie piekło. Ta żona, to prawdziwa MATKA POLKA, która przeżyła koszmary i wychowywała czworo dzieci w najgorszych warunkach niekończącej się realnej wojny przeciw jej rodzinie, i ona też NIGDY SIĘ NIE PODDAŁA!!! Polska potrzebuje mieć PANTEON MATEK POLEK — bo one właśnie to te NIEZŁOMNE NIEUGIĘTE NIEPODDANE NIEZNISZCZONE — WIELKIE BOHATERKI PRAWDZIWEGO ŚWIATA !! A jeżeli usłyszycie jakiegoś post-komunistę, który wygłasza prowokacje że „za komunizmu wcale nie było aż tak źle”, to zmuście takiego idiotę do zapoznania się z losem DZIECI MATEK RODZIN WYKLĘTYCH!!!! Te matki, jak legendarny PELIKAN, karmiły swoje dzieci własną krwią – wiem to z pierwszej ręki: po aresztowaniu Antoniego Nadolnego „ENERGICZNY” i jego rodzeństwa, Stanisława Radziwońska Nadolna została samiuteńka, bez środków do życia, bez pracy, bezdomna — z czworgiem małych dzieci, które wychowywała samotnie wśród podobnej wrogości UB i środowiska. CZEŚĆ I CHWAŁA ICH NIEŚMIERTELNEJ PAMIĘCI!! “”

a tu link do niesamowitej rozmowy z synem (np. (…) Nauczycielka potrafiła powiedzieć w szkole do brata: – Bandyto chodź do tablicy (…). https://niezalezna.pl/91362-bandyto-chodz-do-tablicy…

https://www.salon24.pl/

Raz sierpem, raz młotem…- „Cacko” wymierza sprawiedliwość

“Był 24 grudnia 1945 roku. Sroga zima i mnóstwo śniegu oświetlało okolicę chaty. Rypa, a w zasadzie Władysław Rypiński, wyszedł na dwór. Chciał się przewietrzyć. Jak zazwyczaj był nachlany. W Wigilijną noc w jego towarzystwie nie dzielono się opłatkiem. Zastępowały go kobiety, wiadomo jakich obyczajów. Bibka trwała. Przypomniało mu się zdarzenie sprzed ponad miesiąca. W nocy z 8 na 9 listopada uprowadził ze swoimi Ryszarda, Kazimierza i Juliana Gujskich- szanowanych działaczy PSL- u (nie mylić z obecną partią o podobnej nazwie). Nie zastali wówczas ich starszego brata Stanisława, porucznika AK w Łęgu.

– Ach ta starucha!- przemknęło Rypie przez analfabetyczny łeb. Pamiętał, jak jego towarzysz z Armii Ludowej walnął ją w szczękę.

Rypiński ze swoimi komunistycznymi zbirami zabrali jej trzech synów. Ryszarda rozstrzelali na peryferiach Łęga, tuż obok młyna. Pozostałych dwóch tak tłukli na posterunku MO, że połamali sowieckie karabiny.

Członek antypolskiej Komunistycznej Partii Polski w latach 1932 – 1938, a następnie Polskiej Partii Robotniczej, zatoczył się. Nachylił ciało i zaczął przed gankiem wymiotować. I bez gorzałki był dewiantem moralnym, ale po niej uważał siebie już za Boga.

– Ja tym Polaczkom jeszcze pokażę!- Wyrecytował sam do siebie.

Rypa myślał o gwałtach na wiejskich dziewczynach, zabijaniu AK- owców, mordowaniu każdego, kogo uzna za wroga władzy ludowej. Czuł się bezkarny. Miał poparcie z góry. Grabił, mordował jak i tamci.

W tym samym czasie, tego samego dnia i o tej samej godzinie sierżant Wiktor Stryjewski pseudonim „Cacko” siedział sam w nowym bunkrze. Był zmęczony. Walczył z Niemcami, a teraz pojawiła się ta barbarzyńska czerwona hołota.

– O Matko Boża, kiedy się to w końcu skończy!- Zapłakał.

Wspomniał, jak w kampanii wrześniowej 1939 walczył, jako żołnierz 32. pp. Później były Narodowe Siły Zbrojne. W jego duszy pojawiać zaczęły się obrazy Polaków, których bestialsko mordowali Niemcy i Rosjanie. Zgwałcone kobiety, rozbite siekierami głowy mężczyzn. Ale najgorszy widok, który wyciskał mu ocean niechcianych łez z oczu, to były trupy polskich dzieci.

– Jezu? Gdzie ty jesteś?!- wrzasnął w swym sercu.

Szybko schylił głowę do kolan. Przycisnął obie skronie, aby nie czuć wycia tego, kim się stał- ludzkim wilkiem. Płakał do rana. Nie pamiętał, jak zasnął. Nie lubił nocy, bo wtedy był bezbronny wobec krwi, jaką miała na swych rękach czerwona hołota. Wiktor mało odpoczywał śpiąc. Cały czas przepraszał Boga za katów narodu polskiego. Ale rano, po tej szczerej spowiedzi, budził się, jak Feniks z popiołów zgliszczy konieczności bycia wyrzutem sumienia na Kainowej zbrodni. Każdego poranka był przez Stwórcę oczyszczany. I tak mógł wypełniać swoją misję- wymierzać sprawiedliwość zdrajcom narodu polskiego i katolickiego.

Wiktor o Rypie usłyszał po raz pierwszy od prostego rolnika, który błagał go o pomoc i ochronę przed bandą komunisty, dowódcy PPR- owskiego „szwadronu śmierci”. Stryjewski nie mógł uwierzyć w te nieludzkie zachowanie Rypińskiego. Niestety potwierdził mu to jego dowódca „Słony”, Franciszek Majewski – żołnierz AK, NZW, dowódca oddziałów bojowych 11. Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych.

Do 11 października 1947 roku kat Rypa ze swoimi rzezimieszkami zamordował prawie 100 osób. Jego komunistyczna szajka siała postrach. Tego właśnie dnia morderca, który już od prawie dwóch lat był sekretarzem PPR i przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej (GRN) w Łęgu i zastępcą komendanta powiatowego ORMO w Płocku, postanowił agitować w Chudzynku – we wsi płożonej w odległości 5 km od Łęga. Miał namawiać rolników do kolektywizacji ziemi i utworzenia PGR-ów. Rypiński wysłał wcześniej informację o propagandowej imprezie za pośrednictwem milicjantów z Łęga sołtysowi Franciszkowi Raniszewskiemu. Na szczęście na terenie gospodarstwa sołtysa przebywał wówczas dowódca Wiktora, porucznik „Słony”.

– Powiadom „Cackę” i innych naszych, że ta szumowina jest w końcu osiągalna. Ale to migiem!- zarządził Majewski.

Natychmiast zorganizowano zasadzkę na komunistycznego oprawcę. Polscy żołnierze obsadzili wszelkie drogi z Chudzynka – w kierunku wsi Psary kontrolował bezpośrednio por. Franciszek Majewski „Słony” z Henrykiem Gosikiem „Doktorek”, natomiast trasę w kierunku Łęga Stryjewski.

Wiktor czekał. Mijały minuty, liczył każdą sekundę. Było około godziny 17:30. „Cacko” zobaczył wiozący Rypę wóz. Zaczaili się z nim Szczepan Stryjewski „Józef” i Ludomir Peczyński „Władek”.

– Jest!- pomyślał Wiktor i dał rozkaz do ostrzału.

Kula Stryjewskiego trafiła bezpośrednio Rypińskiego. I tak zginął ten czerwony bandzior.

Rypa był odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych?! Natomiast Wiktor Stryjewski pseudonim „Cacko” został, po bestialskim śledztwie, zamordowany przez służbę bezpieczeństwa 18 stycznia 1951 w Warszawie.

Zapamiętajmy: Komunistyczna Partia Polski przechodzi mutację i staje się Polską Partia Robotniczą, a ta- składająca się z czerwonej hołoty- przepoczwarza się z Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Ostatnim bękartem tej ostatniej jest SLD!

Jest tu nieco narracji, ale wszystkie fakty są źródłowo potwierdzone.

Opracowano na podstawie:
Moje Dni z Żołnierzami Wyklętymi: Dzień CLXXXVI (186) : Wiktor Wacław Stryjewski “Cacko”
Antoni Nadolny
https://podziemiezbrojne.ipn.gov.plhttps://www.salon24.pl/
Facebok: Wiktor Stryjewski ,,Cacko” – Blog osobisty

BP.

Opublikuj w mediach społecznościowych